Biografia Lemmy'ego Kilmistera spod piĂłra Micka Walla juĹź we wrzeĹniu
- 10 August, 2016
- In Rock
MICK WALL przyjaĹşniĹ siÄ z LEMMYM przez 35 lat, a przez pewien czas byĹ jego PR-owcem. Trudno siÄ zatem dziwiÄ, Ĺźe jego opowieĹÄ o nieĹźyjÄ cym muzyku jest szczegĂłĹowa, peĹna nieznanych dotÄ d informacji, chwilami bardzo zabawna, chwilami rozdzierajÄ co smutna. Wall Ĺledzi losy swojego bohatera od samego poczÄ tku aĹź do tragicznego koĹca. Poznajemy Lemmyâego jako ucznia walijskich szkĂłĹ, jako czĹonka grupy Rockinâ Vicars, jako pracownika technicznego na trasach Jimiego Hendriksa, jako jednÄ z gwiazd Hawkwind i wreszcie jako frontmana MotĂśrhead.
        Podczas pracy nad ksiÄ ĹźkÄ Wall wykorzystaĹ liczne wywiady z Lemmym, ktĂłre przeprowadziĹ na przestrzeni wielu lat, a takĹźe rozmowy z czĹonkami jego zespoĹĂłw, przyjaciĂłĹmi, menadĹźerami, innymi artystami oraz pracownikami branĹźy muzycznej.
        Sam Lemmy powiedziaĹ o swoim biografie: Mick Wall jest jednym z nielicznych dziennikarzy rockowych, ktĂłrzy naprawdÄ potrafiÄ pisaÄ i majÄ jakieĹ pojÄcie o muzyce. MogÄ z nim gadaÄ godzinami.
âMuzyka, ktĂłrÄ tworzyĹ Lemmy Kilmister z Hawkwind, a zwĹaszcza z MotĂśrhead, bÄdzie zawsze nam towarzyszyÄ i dalej zmieniaÄ historiÄ rocka, tak jak zmieniaĹa czterdzieĹci, trzydzieĹci i dwadzieĹcia lat temu. KaĹźdy, kto poczuwa siÄ do rockânârolowego dziedzictwa â cokolwiek to znaczy w XXI wieku â moĹźe oprzeÄ siÄ na ramionach autentycznego giganta rocka.
W roku 2010, kiedy Lemmy byĹ jeszcze 65-letnim mĹodzieniaszkiem i nie miaĹ problemĂłw ze zdrowiem, spytano go, na czym jego zdaniem bÄdzie polegaÄ dziedzictwo MotĂśrhead.
Kiedy nie bÄdzie MotĂśrhead â odpowiedziaĹ â powstanie luka nie do wypeĹnienia. Nie martwi mnie to, bo oznacza, Ĺźe osiÄ gnÄ Ĺem wszystko, co chciaĹem osiÄ gnÄ Ä, to znaczy, stworzyĹem kapelÄ, ktĂłrej nie da siÄ wymazaÄ z pamiÄci.
Lemmy jak zwykle dotrzymaĹ sĹowa.
UrodziĹ siÄ, Ĺźeby przegraÄ.
ZwyciÄĹźyĹâ.
LEMMY
Â
Autor: Mick Wall
PrzekĹad: LesĹaw HaliĹski
Wydawnictwo In Rock
Stron: 320
Format: 140x205 mm
Oprawa miÄkka
ISBN 978-83-64373-42-8
Kod EAN 9788364373428
Cena detaliczna: 39,90 zĹ
RozdziaĹ 1
Czy ja wyglÄ dam na chorego?
Â
Lemmy zapaliĹ papierosa, dmuchnÄ Ĺ mi dymem prosto w twarz i powiedziaĹ: UrodziĹem siÄ o Ăłsmej rano. ByĹem jedynakiem. Ojciec odszedĹ, gdy miaĹem trzy miesiÄ ce. Chyba domyĹlasz siÄ dlaczego. ByĹ anglikaĹskim wikarym, a w czasie wojny kapelanem RAF-u⌠Mama przez pewien czas pracowaĹa jako bibliotekarka. I przez chwilÄ byĹa teĹź pielÄgniarkÄ na oddziale gruĹşliczym. OpiekowaĹa siÄ gruĹşliczkami w ciÄ Ĺźy, ktĂłre rodziĹy zdeformowane dzieci. Jedno takie urodziĹo siÄ z dziobem zamiast twarzy. To byĹo, kurwa, obrzydliwe! Tak jÄ to przeraziĹo, Ĺźe nie mogĹa wytrzymaÄ.
ProszÄ Lemmyâego, Ĺźeby siÄ tutaj zatrzymaĹ.
âZa szybkoâ â powiedziaĹem.
âJeĹli coĹ nie jest za szybko, to na pewno jest za wolnoâ â prychnÄ Ĺ.
ByĹ listopad. Ponure mroczne popoĹudnie. PadaĹ deszcz. SiedzieliĹmy w pokoju Lemmyâego w jednym z londyĹskich hoteli. SchyĹek lat 90. ZbliĹźaĹo siÄ nowe stulecie. Od pewnego czasu nie pracowaĹem juĹź jako PR-owiec Lemmyâego i znowu byĹem dziennikarzem muzycznym. Swoimi kanaĹami dowiedziaĹem siÄ, Ĺźe Lemmy jest ciÄĹźko chory. Ĺťe byĹ w szpitalu i teraz to tylko kwestia czasu⌠Ustalono, Ĺźe przeprowadzÄ z nim dĹugi wywiad i wyciÄ gnÄ od niego wszystko, pĂłki to jeszcze moĹźliwe. JuĹź wczeĹniej robiĹem z nim wiele wywiadĂłw i miaĹem teĹź przepytywaÄ go w kolejnych latach. CzÄsto, a nawet bardzo czÄsto po prostu rozmawialiĹmy ze sobÄ : na koncertach, na róşnych imprezach, w hotelach i barach w róşnych zakÄ tkach Ĺwiata.
Nigdy jednak nie gadaliĹmy jeszcze w ten sposĂłb. SkoĹczyliĹmy późnym wieczorem. Ja byĹem juĹź senny, a Lemmy chciaĹ wyjĹÄ na miasto. MiaĹem spisaÄ tÄ dĹugÄ rozmowÄ i jakoĹ to wszystko zredagowaÄ, ale tego nie zrobiĹem. MijaĹy kolejne tygodnie, Lemmy nie umieraĹ, ja zajmowaĹem siÄ innymi sprawami, tak wiÄc taĹmy z tymi nagraniami leĹźaĹy dalej w moim biurze, by potem przemieszczaÄ siÄ ze mnÄ przez dĹugie lata. Do chwili, gdy zabraĹem siÄ za niniejszÄ ksiÄ ĹźkÄ. I wtedy Lemmy naprawdÄ zmarĹ. ByĹem w szoku, mimo Ĺźe wszyscy wiedzieli, Ĺźe facet jest Ĺmiertelnie chory. Tragiczna wiadomoĹÄ dotarĹa do mnie tuĹź po spisaniu tamtych wywiadĂłw. MieliĹmy jeszcze pogadaÄ kilka dni przed BoĹźym Narodzeniem. Ale przecieĹź Lemmy byĹ chory i miaĹ urodziny, toteĹź uznaĹem, Ĺźe lepiej odĹoĹźyÄ to wszystko na poczÄ tek nastÄpnego roku. No a potemâŚ
Gdy odwiedziĹem go jednak tego dnia, miaĹem powaĹźny wyraz twarzy. Lemmy zauwaĹźyĹ to i warknÄ Ĺ: âNie, kurwa, niech zgadnÄ⌠SĹyszaĹeĹ, Ĺźe mam kopnÄ Ä w kalendarz, co? Nieprawda, kurwa, nieprawdaâ.
Ale przecieĹź naprawdÄ jest chory, nie? âTak, po czÄĹciâ. I byĹ w szpitalu, nie? âTak, krĂłtko, w Niemczech. NajadĹem siÄ strachu i to wszystkoâ.
Chyba nie sprawiaĹem wraĹźenia przekonanego.
âSĹuchaj â powiedziaĹ, wskazujÄ c na butelkÄ whisky na stole. â ZrĂłb sobie drinka i usiÄ dĹş. Czy ja wyglÄ dam na chorego?â.
To nie byĹo dobre pytanie. Przez wszystkie te lata, kiedy go znaĹem, Lemmy wyglÄ daĹ koszmarnie. Lepiej prezentowaĹ siÄ tylko na poczÄ tku lat 90., gdy zamieszkaĹ w Los Angeles i osobliwie siÄ opaliĹ. I chodziĹ w kÄ pielĂłwkach. Przez pewien (niedĹugi) czas byĹ nawet gĹadko ogolony i mawiaĹ pĂłĹĹźartem, Ĺźe âzrobi coĹâ ze swoimi rzednÄ cymi wĹosami. W Los Angeles, mĂłwiĹ, sÄ do tego âodpowiednie technologieâ.
WkrĂłtce ponownie zjawiĹy siÄ bokobrody, ktĂłre tym razem farbowaĹ na czarno. Poza tym zaczÄ Ĺ nosiÄ kapelusz. PoczuĹem ulgÄ. Lemmy nie naleĹźaĹ do gwiazd rocka, ktĂłrym mĂłgĹby przysĹuĹźyÄ siÄ hollywoodzki stylista.
PowiedziaĹ mi wĂłwczas: Nie bawiÄ siÄ w przebieranki. Jestem, jaki jestem. Mam tylko jednÄ parÄ spodni i noszÄ je od dwudziestu piÄciu lat. Nikt o tym nie wie. Wszyscy myĹlÄ , Ĺźe kupujÄ nowe spodnie, ale ja tylko zamalowujÄ dziury na czarno.
To ostatnie raczej nie byĹo zgodne ze stanem faktycznym. A raczej mogĹo byÄ dawno temu, na poczÄ tku istnienia MotĂśrhead, jeszcze przed pieniÄdzmi i sĹawÄ , jeszcze zanim zaczÄ Ĺ posyĹaÄ zatrudnionych przez zespóŠludzi, by kupili mu biaĹe buty, whisky, papierosy⌠MusiaĹo to byÄ, zanim â by zacytowaÄ jego byĹego menadĹźera, Douga Smitha â âzaczÄ Ĺ zachowywaÄ siÄ trochÄ campowoâ. Doug miaĹ na myĹli okres, kiedy pojawiĹ siÄ raz w mieszkaniu Lemmyâego przy Edgware Road i zastaĹ go w mundurze armii konfederackiej.
SpytaĹem go, czemu u diabĹa siÄ tak przebraĹ? A on spojrzaĹ na mnie i odparĹ: âNieĹşle, nie?â. I wyszedĹ z domu ubrany w ten sposĂłb.
Zanim jednak wpiszemy Lemmyâego w tradycjÄ rockowej teatralnoĹci, warto zaznaczyÄ, Ĺźe artysta âzdobyĹâ rzeczony mundur, wyjmujÄ c go z âprzypadkowo stĹuczonejâ gabloty w Teksasie podczas jednej z pirackich tras MotĂśrhead. PomyĹlaĹem sobie wtedy: âSuper, mamy wiÄc kolejne miasto, do ktĂłrego nie bÄdziemy mogli juĹź wrĂłciÄâ â wspominaĹ Doug.
Ale teraz powrĂłÄmy do owego dnia, gdy siedzieliĹmy przy stoliku, na ktĂłrym staĹy Jack Daniels i cola obok paczki czerwonych marlboro. WypatrywaĹem oznak koĹca. To, co wczeĹniej mi powiedziano, bardziej pokrywaĹo siÄ z prawdÄ , niĹź Lemmy byĹby skĹonny przyznaÄ. Mimo to wyglÄ daĹ nieĹşle. TrochÄ posiwiaĹ. Jego brzuch wysuwaĹ siÄ nieco ponad efektownÄ sprzÄ czkÄ u paska. W oczach miaĹ ten sam bĹysk co zawsze. ByĹ po dawnemu bĹyskotliwy i zabawny. MĂłzg dziaĹaĹ bez zarzutu.
âMoĹźe chcesz trochÄâŚ?â â zapytaĹ, rozpinajÄ c jednÄ z kieszeni na rÄkawie swojej czarnej skĂłrzanej kurtki.
âNie, dziÄki!â â odparĹem szybko. MinÄĹy juĹź krĂłtkie dni i dĹugie noce, kiedy raczyĹem siÄ potwornie mocnÄ amfetaminÄ Lemmyâego. ByĹem po czterdziestce i po prostu nie miaĹem siĹy na takie rzeczy. On z kolei byĹ po piÄÄdziesiÄ tce i nie miaĹ zamiaru siÄ zatrzymywaÄ. Nigdy.
Czy nie niepokoiĹ siÄ, co ten towar mĂłgĹ z nim zrobiÄ po tylu latach brania?
âA czy ja wyglÄ dam na czĹowieka, ktĂłry siÄ niepokoi?â â odpowiedziaĹ pytaniem, nakĹadajÄ c na ostrze sprÄĹźynowca iloĹÄ narkotyku, ktĂłra zmieĹciĹaby siÄ w nozdrzach niewielkiego sĹonia.
UsiadĹ wygodniej, zapaliĹ kolejnego papierosa, ĹyknÄ Ĺ whisky i utkwiĹ we mnie swoje bezsenne spojrzenie.
âNa pewno nie masz ochoty?â.
Nie pamiÄtam, kiedy siÄ poznaliĹmy. Jakby byĹ w moim Ĺźyciu od zawsze, jakby tkwiĹ w mojej podĹwiadomoĹci. ZĹy czĹowiek na motocyklu, ktĂłry ukradnie ci dziewczynÄ i wpierdoli ci koncertowo. Ĺwir z brudnymi wĹosami, w wytartych dĹźinsach i przeciwsĹonecznych lustrzankach, ktĂłre wyglÄ daĹy jak para czarnych oczu.
Pan Trupia Czaszka & Piszczele. Doktor Swastyka. Istne wcielenie rockânârolla.
Po raz pierwszy zobaczyĹem go wiosnÄ 1972 roku, kiedy graĹ z Hawkwind na Portobello Road. Na ĹwieĹźym powietrzu, przy targowisku, niedaleko miejsca, gdzie spotykali siÄ Hellâs Angels. GraĹ na basie za piÄknÄ dziewczynÄ w porozdzieranej minispĂłdniczce i z pomalowanÄ twarzÄ . WyróşniaĹ siÄ, bo wyglÄ daĹ jeszcze bardziej upiornie niĹź otaczajÄ cy go odmieĹcy. Ale w tamtych czasach nie takie rzeczy widziaĹo siÄ na Portobello⌠GitarzyĹci z piĂłrami we wĹosach, dziewczyna jodĹujÄ ca, Ĺźeby uzbieraÄ trochÄ grosza⌠Facet z dĹugÄ brodÄ , nazywany przez wszystkich Jezusem i handlujÄ cy trawÄ âŚ Inny goĹÄ, sprzedajÄ cy bootlegi, marihuanÄ i zĹudzenie, Ĺźe czĹowiek trafiĹ na innÄ planetÄâŚ
Kiedy latem tego roku przebojem okazaĹ siÄ numer âSilver Machineâ, motocyklista z Hawkwind trafiĹ na okĹadkÄ âNMEâ. Wtedy poznaĹem jego imiÄ: L-E-M-M-Y. Dziwne. Ale dziwni byli teĹź Ziggy, Iggy, Ozzy i Alice. MĂłwimy wszak o epoce glamrockowcĂłw o dziwnych imionach, o czasach, gdy dla kaĹźdego rychĹa podróş na ksiÄĹźyc wydawaĹa siÄ caĹkiem realna. No i byĹa jeszcze tancerka, ktĂłra towarzyszyĹa mu na Portobello, jej twarz, piersi i nogi⌠Stacia.
MinÄĹo kilka lat. Hawkwind nie byĹ juĹź na fali. Z grupy wyleciaĹ Lemmy. WyleciaĹa teĹź Stacia. Wylatywali teĹź chyba wszyscy nasi znajomi, z ktĂłrymi odlatywaliĹmy w tamtym okresie. RozpoczÄĹa siÄ nowa epoka antyhipisowskich punkowcĂłw. MoĹźna byĹo przyznawaÄ siÄ do odlotĂłw na kwasie, nie wspominajÄ c jednak, Ĺźe miaĹo to cokolwiek wspĂłlnego z Hawkwind. DĹugie wĹosy teĹź byĹy passĂŠ.
Na Portobello dalej widywaĹo siÄ Lemmyâego. Trudno go byĹo nie zauwaĹźyÄ, gdy staĹ przy jednorÄkim bandycie w pubie Henekeyâs. WidziaĹo siÄ na koncertach The Damned i Johnnyâego Thundersa. W czasopismach muzycznych pojawiaĹy siÄ zdjÄcia ze Speakeasy, na ktĂłrych widniaĹ Lemmy w towarzystwie Sida i Nancy. Nie ĹciÄ Ĺ wĹosĂłw. Nie zmieniĹ imageâu. Nie zmieniĹ podejĹcia do Ĺźycia. Nadal byĹ luzakiem, jak wczeĹniej.
Ale zaĹoĹźyĹ nowy zespĂłĹ, MotĂśrhead. Po raz pierwszy usĹyszaĹem ich w roku 1978 w audycji Johna Peela, gdzie grali wĹasnÄ wersjÄ utworu âLouie Louieâ. Ich brzmienie nie miaĹo nic wspĂłlnego z Hawkwind, ktĂłrych brzmienie wydawaĹo siÄ w porĂłwnaniu ospaĹe czy senne. Muzyka MotĂśrhead lepiej harmonizowaĹa z Lemmym: byĹa bardziej surowa, kanciasta, bezkompromisowa. ByliĹmy kapelÄ bardziej punkowÄ niĹź metalowÄ â wspominaĹ. â Zawsze tak twierdziĹem. OczywiĹcie mieliĹmy dĹuĹźsze wĹosy niĹź punkowcy. Ale gdybyĹmy siÄ obciÄli, moĹźna by nas uznaÄ za zaĹogÄ punkowÄ . GraliĹmy ostro i szybko, a nasze kawaĹki byĹy bardzo krĂłtkie.
PracowaĹem wtedy w wytwĂłrni Step Forward Records, ktĂłrej siedziba mieĹciĹa siÄ nieopodal Portobello. WidywaĹem Lemmyâego w przelocie. W Step Forward wydawaliĹmy punk rocka i new wave, ale firmÄ zarzÄ dzali starzy hipisi. Lemmy jest âspokoâ â usĹyszaĹem. Ale jego nowy zespóŠto âbadziewieâ.
Ludzie, ktĂłrzy to mĂłwili, nie grzeszyli odwagÄ . Nigdy nie zdobyliby siÄ na powiedzenie tego Lemmyâemu prosto jego w nabuzowanÄ speedem twarz. Lemmy odznaczaĹ siÄ swoistÄ charyzmÄ groĹşnego bandziora, ktĂłry potrafiĹ jednym spojrzeniem spopieliÄ strachliwego rozmĂłwcÄ. Podczas gdy ekipa ze Step Forward siedziaĹa w pubie i zachwycaĹa siÄ Markiem P. czy kimĹ w tym rodzaju, planujÄ c kolejny etap punkowej rewolucji, ja bardziej koncentrowaĹem siÄ na czarno odzianym demonicznym jegomoĹciu z KrzyĹźem Ĺťelaznym na szyi, stojÄ cym przy jednorÄkim bandycie, z dala od caĹej reszty.
W pubie zawsze siÄ zgadzaĹ, gdy ktoĹ chciaĹ postawiÄ mu drinka. Zawsze pytaĹ, czy nie masz amfy. NajwiÄkszego szoku doznaĹem, widzÄ c go raz w kolejce w banku. StaĹ tam jak zwykĹy czĹowiek. W tamtych czasach wypisywaĹo siÄ czek, a pani w okienku wypĹacaĹa gotĂłwkÄ. ZakĹadajÄ c, Ĺźe czĹowiek miaĹ coĹ na koncie. Nie zawsze zresztÄ to sprawdzano. Lemmyâego sprawdzano zawsze, nie tylko w banku. WystarczyĹo na niego spojrzeÄâŚ
âPrzykro mi, panie Kilmister, ale nie ma pan wystarczajÄ cych ĹrodkĂłw na koncieâ. Wszyscy sĹyszeli jak starsza pani w okienku wypowiada te sĹowa. Lemmy zesztywniaĹ. ChwyciĹ ksiÄ ĹźeczkÄ czekowÄ i odwrĂłciĹ siÄ szybko, zagniewany i trochÄ zakĹopotany.
Wtedy mnie zauwaĹźyĹ. PodszedĹ i spytaĹ: âPoĹźyczysz mi funciaka? Oddam, bez obawâ.
WyciÄ gnÄ Ĺem stary zielony banknot. Lemmy spojrzaĹ na mnie.
âA moĹźe dwa⌠JeĹli masz tyleâ.
DaĹem mu jeszcze jeden banknot.
âDziÄki. Jestem zobowiÄ zanyâ.
ZobaczyĹem go znowu dopiero kilka miesiÄcy później. Wywalono mnie ze Step Forward i pisywaĹem teraz dla magazynu âSoundsâ. Dla dziennikarzy zorganizowano wtedy wyjazd autobusowy na koncert MotĂśrhead w Friarâs w Aylesbury. Nie miaĹem ciekawszych zajÄÄ, wiÄc pojechaĹem. Dobry BoĹźe⌠W autobusie wisiaĹy zakrwawione pĹaty miÄsa, na co drugim fotelu tkwiĹa nadmuchiwana lalka Barbie. Gospodyniami byĹy skÄ po odziane pannice, ktĂłrym przewodziĹa niesamowicie seksowna i dosyÄ przeraĹźajÄ ca Motorcycle Irene. Dziewczyny niemalĹźe wlewaĹy nam drinki prosto w gardĹo, czÄstujÄ c nas przy tym speedem, depresantami, trawÄ itp. itd.
Na samym koncercie byĹo tak gĹoĹno, Ĺźe niektĂłrzy z nas zatykali uszy filtrami od papierosĂłw. Ale to nic nie dawaĹo. Trzeba byĹo oddaÄ siÄ caĹkowicie otaczajÄ cemu nas haĹasowi. WĹaĹnie coĹ w tym stylu napisaĹem w recenzji. Kiedy potem widziaĹem siÄ z Lemmym, oddaĹ mi dwa funty i postawiĹ drinka. NastÄpnie rozszerzyĹ nozdrza i spytaĹ, czy nie przejdÄ siÄ z nim do toalety. No, koka â pomyĹlaĹem. Fajnie.
ByĹem gĹupi. Lemmy uznawaĹ tylko amfetaminÄ. Zawsze. KaĹźdego wieczoru, kaĹźdej nocy, przez caĹÄ noc. NapisaĹ nawet na ten temat piosenkÄ dla MotĂśrhead. Ĺťeby nikt nie miaĹ wÄ tpliwoĹci. âWhite Line Feverâ (GorÄ czka biaĹej kreski). Nie miaĹo siÄ skoĹczyÄ na tym jednym numerze.
Później przez dĹugi czas wpadaliĹmy na siebie przypadkiem. Przez kilka lat pracowaĹem jako PR-owiec w firmie Heavy Publicity, ktĂłra miaĹa siedzibÄ niedaleko managementu MotĂśrhead przy Great Western Road. Lemmy zawsze tam siÄ krÄciĹ, rozstawiajÄ c innych na prawo i lewo. âTrzeba pilnowaÄ swoich sprawâ â jak to ujÄ Ĺ. Bo nikt nie moĹźe zapomnieÄ, Ĺźe Lemmy i MotĂśrhead stanowiÄ pÄpek Ĺwiata.
Jego menadĹźer, Doug Smith, zaangaĹźowaĹ Heavy Publicity do pracy z The Damned i Hawkwind, bo zajmowaĹ siÄ rĂłwnieĹź tymi dwoma zespoĹami. Mnie najbardziej krÄciĹa praca z MotĂśrhead. ByĹo przy tym wiÄcej frajdy. Grupa osiÄ gnÄĹa wtedy szczyty popularnoĹci. PojawiaĹa siÄ regularnie w programie âTop Of The Popsâ, uwielbiaĹy jÄ pisma muzyczne. Nie potrzebowaĹa PR-owskiego wsparcia. Tak mi siÄ przynajmniej wydawaĹo.
Nawet po zapaĹci w poĹowie lat 80., gdy rozpadĹ siÄ pierwotny skĹad grupy, a Lemmy stanÄ Ĺ na czele nowej ekipy, muzycznie lepszej, ale teĹź mniej barwnej niĹź poprzednia, nadal â za sprawÄ osobistej popularnoĹci â czÄsto wystÄpowaĹ w telewizji i filmach. Jego obecnoĹÄ w mediach sprawiaĹa, Ĺźe legenda dalej ĹźyĹa, mimo Ĺźe pĹyty i bilety na koncerty sprzedawaĹy siÄ juĹź znacznie sĹabiej.
Gdy odwiedziĹem Lemmyâego w jego mieszkaniu w zachodnim Londynie, mogĹem podziwiaÄ wystrĂłj miejsca. Produkowane przez firmÄ Airfix modele samolotĂłw z II wojny Ĺwiatowej, niedojedzone kanapki z serem, ksiÄ Ĺźki, pĹyty, butelki, popielniczki⌠Wszystko to rozrzucone dokoĹa bez Ĺadu i skĹadu. Lemmy zabraĹ siÄ wtedy na serio za kolekcjonowanie przedmiotĂłw zwiÄ zanych z nazistami. âFascynuje mnie to â tĹumaczyĹ, gdy przyglÄ daĹem siÄ ciÄĹźkiemu sztyletowi. â Hitler byĹ pierwszÄ gwiazdÄ rockaâ.
Po raz pierwszy opowiedziaĹ mi wtedy, jak to wybraĹ siÄ do lekarza i usĹyszaĹ, Ĺźe nie powinien rzucaÄ narkotykĂłw. W tamtym okresie Keith Richards miaĹ kĹopoty ze zdrowiem. A Doug Smith postanowiĹ, Ĺźe wyprowadzi nas wszystkich na dobrÄ drogÄ i uczyni z nas przykĹadnych obywateli. ZawiĂłzĹ mnie do prywatnego gabinetu lekarskiego na Harley Street, gdzie mi zrobiono badania krwi. TydzieĹ później wrĂłciliĹmy po wyniki. Lekarz powiedziaĹ: âCokolwiek siÄ stanie, nie wolno mu robiÄ transfuzji. To by go mogĹo zabiÄ!â. Moja krew byĹa juĹź wtedy czymĹ w rodzaju zupy zawierajÄ cej caĹÄ masÄ róşnych skĹadnikĂłwâ.
RozeĹmiaĹem siÄ, rzecz jasna, tak jak ĹmiaĹem siÄ zawsze, sĹyszÄ c zabawne opowieĹci Lemmyâego. ByĹ urodzonym gawÄdziarzem. W kolejnych latach relacjonowaĹ mi tÄ historiÄ w innych wersjach. A ja ĹmiaĹem siÄ za kaĹźdym razem, bo opowieĹÄ robiĹa siÄ coraz lepsza.
Kiedy jednak wspominaĹem o tym Dougowi kilka tygodni po Ĺmierci Lemmyâego, spojrzaĹ na mnie zdumiony i rzuciĹ: âBzdura! MĂłwiĹem ci, Ĺźe on uwielbiaĹ kĹamaÄâ.
RozeĹmiaĹem siÄ znowu. A moĹźe to prawda? Lemmy opowiadaĹ tÄ anegdotÄ tak czÄsto, Ĺźe w koĹcu pewnie sam w niÄ uwierzyĹ. Sam umiaĹ tworzyÄ mity o sobie. Ale mĂłwiĹ teĹź prawdÄ, znacznie czÄĹciej niĹź nieprawdÄ. CzÄĹciej niĹź wszyscy znani mi sĹynni rockmani.
BywaĹ teĹź zdumiewajÄ co empatyczny. Kiedy w roku 1986 zmarĹa moja matka, wziÄ Ĺ mnie na stronÄ, by zĹoĹźyÄ kondolencje. ObjÄ Ĺ mnie ramieniem i przez kilkanaĹcie minut opowiadaĹ mi cicho o Ĺźyciu i Ĺmierci. ByĹy to rzeczy, ktĂłrych jeszcze nie wiedziaĹem. Innym razem, w roku 1988 za kulisami na festiwalu Donington, doradzaĹ mi, jak siÄ ubieraÄ na wystÄpy w telewizji. PowiedziaĹ mi, Ĺźe oglÄ da âMonsters Of Rockâ â mĂłj program w stacji Sky. âJesteĹ niezĹy, bardzo zabawny. Podoba mi siÄ. Ale musisz zapuĹciÄ zarost. TrochÄ siÄ zĹachaÄ. To jest bardziej rockânârollowe. Panienki wpadnÄ w zachwyt, zobaczyszâ.
ZrobiĹem, jak mi radziĹ. SĹowo Lemmyâego byĹo dla mnie jak rozkaz.
Kiedy kilka lat później dowiedziaĹem siÄ o jego przeprowadzce do Los Angeles, nie byĹem zaskoczony. ByĹa to wĂłwczas stolica dĹugowĹosych rockmanĂłw. WiÄkszoĹÄ zespoĹĂłw marzy o trasie po Ameryce â mĂłwiĹ mi Lemmy wczeĹniej. â A ja wolaĹbym wybraÄ siÄ w trasÄ po samym Los Angeles. I objeĹźdĹźaÄ to miasto na okrÄ gĹo.
ChodziĹo o kobiety, jak sam przyznaĹ. Sam mieszkaĹem i pracowaĹem w Los Angeles, wiÄc go rozumiem. Rockânârollowe panienki z West Hollywood zawsze wyglÄ daĹy i zachowywaĹy siÄ, jakby wyszĹy wĹaĹnie z teledysku grupy MĂśtley CrĂźe, zresztÄ niektĂłre z nich wyszĹy naprawdÄ. Kobiety byĹy u Lemmyâego zawsze w liczbie mnogiej. Nigdy nie mogĹem znaleĹşÄ dziewczyny, przez ktĂłrÄ przestaĹbym uganiaÄ siÄ za innymi.
ChodziĹo teĹź jednak o coĹ jeszcze. Lemmy siedziaĹ tam w sĹynnym klubie Rainbow przy Sunset Strip jako sĹynny lider MotĂśrhead. ByĹo to znacznie lepsze niĹź stanie przy jednorÄkim bandycie w pubie przy Ladbroke Grove jako ostatni rozpoznawalny czĹonek zespoĹu, ktĂłry w oczach wielu BrytyjczykĂłw rozpadĹ siÄ wiele lat wczeĹniej.
Nie ma powrotu â mĂłwiĹ. â Czasem nastÄpuje zakrzywienie czasoprzestrzeni. CiÄ gle sĹyszÄ, jak dzieciaki krzyczÄ : âHej, Lemmy!â, âZagraj ÂťAce Of Spadesâ!ÂŤ. A ja na to: âPrzecieĹź jesteĹcie, kurwa, za mĹodzi, Ĺźeby to pamiÄtaÄ? O czym my w ogĂłle mĂłwimy?â.
NajwiÄkszym plusem mieszkania w Los Angeles byĹ fakt, Ĺźe Lemmyâego traktowano tam tak, jak jego zdaniem zawsze powinien byÄ traktowany, czyli z najwyĹźszym szacunkiem. W Stanach albumy MotĂśrhead nigdy nie sprzedawaĹy siÄ rewelacyjnie, lecz zespóŠten bardzo cenili wykonawcy, ktĂłrzy sprzedawali tam miliony pĹyt, jak choÄby Metallica i Guns Nâ Roses. W Ameryce Lemmy cieszyĹ siÄ opiniÄ najwaĹźniejszego ârockânârollowego tatusiaâ. Jego postaÄ wznosiĹa siÄ nad tamtejszÄ scenÄ rockowÄ coraz bardziej dostojnie niĹź kiedykolwiek wczeĹniej. A dziaĹo siÄ to wĹaĹnie wtedy, gdy â przesiadujÄ c w Rainbow â odgrywaĹ rolÄ samego siebie.
Jego rodzinÄ byli jego fani â mĂłwi mi przez Skype zapĹakana Stacia. â Lemmy miaĹ niesamowity kontakt z ludĹşmi. Kochali go. On o tym wiedziaĹ i teĹź ich kochaĹ.
MiĹoĹci do ludzi towarzyszyĹa pogarda dla Ĺźycia rockowych gwiazdorĂłw, ktĂłre to Ĺźycie budziĹo w Lemmym jedynie obrzydzenie. WiÄkszoĹÄ gwiazd rocka myĹli chyba, Ĺźe wywodzi siÄ od niebian. Te ich fochy⌠âNikt stÄ d nie wyjdzie, pĂłki nie znajdziemy rÄkawiczki Davida!â. To jest, kurwa, przeraĹźajÄ ce. Wydaje im siÄ, Ĺźe majÄ coĹ do przekazania âdzieciakomâ. Na ogóŠnie majÄ . Przy takim podejĹciu nie majÄ przesĹania dla nikogo. A raczej majÄ . To przesĹanie brzmi: âWystrzegajcie siÄ nas!â.
Jest to wiÄc ksiÄ Ĺźka o czĹowieku, ktĂłrego znaĹem, i o sĹynnym muzyku, ktĂłry znaĹ Ĺwiat â a raczej wydawaĹo mu siÄ, Ĺźe go zna. Znajdziecie tu sporo Ĺciemy, jak w kaĹźdej prawdziwej historii. BÄdÄ teĹź Ĺzy, bo one sÄ zawsze tam, gdzie pojawia siÄ Ĺmiech. Jest teĹź duĹźo haĹasu. Lemmy nie byĹ jak inni. Nie byĹ âszalonyâ jak Ozzy. Nie byĹ âcoolâ jak Slash. ChodziĹo mu o muzykÄ, ale pod koniec kariery kojarzyĹ siÄ juĹź z czymĹ wiÄcej niĹź sama muzyka. NaleĹźaĹ do tradycji wielkich brytyjskich ekscentrykĂłw, takich jak Jeffrey czy Peter Cook, ktĂłrzy prowadzili Ĺźycie hulaszcze i nie stronili od alkoholu. Ich rĂłwnieĹź kochali obcy ludzie â bardziej niĹź przyjaciele.
A jak mĂłgĹby podsumowaÄ swoje Ĺźycie?
Wiesz, czĹowiek poprawia swojÄ historiÄ. W tym caĹy problem. Kiedy wspomina siÄ dawne czasy, wcale nie widzi siÄ tego, co byĹo naprawdÄ. PamiÄta siÄ rzeczy dobre, bo mĂłzg przygasza przykre wspomnienia, Ĺźeby daÄ sobie trochÄ luzu. Jestem pewien, Ĺźe kaĹźdy rok naszego Ĺźycia byĹ totalnie spierdolony. A jednoczeĹnie w kaĹźdym roku dziaĹy siÄ rzeczy zupeĹnie fantastyczne. Nie koncentrujÄ siÄ na chwilach przeĹomowych. LubiÄ wspominaÄ caĹoĹÄ. A poradziĹem sobie caĹkiem nieĹşle. SpeĹniĹy siÄ prawie wszystkie moje marzenia. Niewiele ich juĹź zostaĹo⌠WiÄkszoĹÄ ludzi nie moĹźe tego o sobie powiedzieÄ, wiÄc jestem szczÄĹciarzem. Nie powinno siÄ szukaÄ ideaĹĂłw. JeĹli jest po prostu âbardzo dobrzeâ, czĹowiek powinien dziÄkczynnie paĹÄ na kolana.
A ja jestem wdziÄczny, Ĺźe znaĹem Lemmyâego. Wprawdzie ĹpiewaĹ, Ĺźe nie chce ĹźyÄ wiecznie, ale historia jego Ĺźycia bÄdzie fascynowaÄ kolejne pokolenia. Nie bÄdÄ tutaj dowodziÄ, dlaczego tak moim zdaniem siÄ stanie. PrzedstawiÄ starego dobrego Lemmyâego w postaci czystej â tak by sobie tego ĹźyczyĹ. ZaczÄ Ĺ od Ĺźycia, skoĹczyĹ na Ĺmierci. ByĹ czĹowiekiem obdarzonym ognistym duchem, a przy tym bardzo Ĺagodnym.
Niech ci ziemia lekkÄ bÄdzie, przyjacieluâŚ